Wróć do listy artykułów   

Otwarcie wystawy “Kobieta w malarstwie polskim XX wieku”

media1@mzl.zgora.pl 2 maja 2018 0

W piątkowe popołudnie, 27 kwietnia br. nastąpiło otwarcie najważniejszej tegorocznej wystawy w zielonogórskim muzeum. Ekspozycja „Kobieta w malarstwie polskim XX wieku. Ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie” to już trzeci pokaz realizowany we współpracy z szacowną, krakowską instytucją.

Witając gości, dyrektor MZL Leszek Kania przypomniał, że wystawa wpisuje się w ciąg muzealnych wydarzeń realizowanych z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Kobiecy temat ekspozycji natomiast wiąże się z uzyskaniem przez Polki w 1918 roku praw wyborczych. Wątek walk o niepodległość zaakcentowany został także przez postać Leopolda Gotlieba, malarza czynnie zaangażowanego w walkę legionową.

Kuratorka ekspozycji Anna Budzałek z Muzeum Narodowego w Krakowie przekazując pozdrowienia od swojego dyrektora Andrzeja Bentleja, życzyła wszystkim miłośnikom sztuki wzruszeń, przyjemności i kontemplacji.

Na wernisażu pojawiły się tłumy zwiedzających pamiętających jeszcze ubiegłoroczną wystawę prac Jacka Malczewskiego. Tym razem magnesem okazał się zarówno temat ekspozycji, jak i nazwiska wybitnych polskich malarzy m.in.: Pronaszki, Dębickiego, Szamborskiego czy Nowosielskiego. Ale warto podkreślić, że wystawę ubogaciły także prace twórców mniej znanych, przy czym ich jakość okazała się najwyższej próby. Wśród takich dzieł obraz Mieczysława Reyznera oddziaływał niemal hipnotyzująco. Ludzie stając przed nim milkli, fotografowali drobne fragmenty, oddalali się i znowu wracali. Wydaje się, że „Modlące się w kruchcie staruszki” poruszyły najczulszą strunę naszej wrażliwości.

Na zakończenie spotkania w Sali Witrażowej MZL odbył się wykład, będący swoistym komentarzem Anny Budzałek, do przygotowanej ekspozycji. Wprowadziła gości w zagadnienia, jakimi kierowała się przy wyborze prac. Ponadto przypomniała sylwetki niektórych twórców, a w kilku przypadkach również konteksty powstania dzieł. Na zakończenie krakowska kuratorka podkreśliła urodę naszego miasta i powiedziała, że chętnie wróci do Zielonej Góry z kolejną wystawą.